...oczy są ślepe. Trzeba szukać sercem

Lubię takie dni...

Codziennie wyczekuję wiosny. Pierwsze oznaki już są -zakwitł mi ogródek.  

A dziś dla odmiany błogie lenistwo - głównodowodzący w delegacji hmm... jest super.

Lubię takie dni, bo można spokojnie nadrobić zaległości papierkowe.

 

Ostatnie dni w skrócie:

 

- coraz to częściej mówi się o przeniesieniu naszej firmy za Gdańsk (ok. 50 km od centrum). Od kilku lat tak się mówiło, ale nikt nie brał tego poważnie. Teraz może być inaczej. W związku, z tym powrócił temat zakupu samochodu.

Opcje są 3: zmiana pracy, zakup samochodu i dojazd do pracy, albo PKS  hmm... czas pokaże co przyniesie życie.  

 

- uraczono mnie nowym laptopem (służbowym). Myślała, że to tylko do wdrożenia pewnego programu, a tu nie. Fajna sprawa, teraz mogę wygodnie walnąć się na kanapę i siedzieć w necie.  

 

- zdobyłam nowe pozycje książkowe. Pierwsza to  „Zapiski na pudełku od zapałek” Umberto Eco, druga to „Kubuś fatalista i jego pan” Denisa Diderota.

Obecnie czytam pozycję 2. Powiastka filozoficzna hmm... czasami jest zabawna. Poza tym, znam osobiście takiego Kubusia fatalistę w pracy ;)

 

- dostałam już zwrot kasy z US. Fajnie :) Po raz pierwszy tak szybko się rozliczyłam. Na ogół rozliczam rodzinę i sąsiadów dookoła, a ja na samym końcu (gdzieś w okolicy 20 kwietnia).

 

- w weekend wypad do kina. Jaki film? Jeszcze się nie dogadaliśmy ;)

 

PS. Z miłych wiadomości: jutro do firmy wchodzi kontrola ZUS.

Ma się to „szczęście” ;D